Robiłyśmy porządki w naszych szafach i „odkryłyśmy” kilka ciuszków o których
istnieniu zapomniałyśmy. Leżały gdzieś na dnie i cierpliwie czekały na swoją
kolej. Jednym z tych ubrań jest zielona koszula z dzisiejszej stylizacji. Lekki,
przewiewny materiał i brak rękawów jest idealnym rozwiązaniem na upalne, letnie
dni. Zestawiona z prostymi spodniami w kwiatowy print i białą marynarką tworzy
ciekawą alternatywę dla naszych codziennych strojów. Trochę bardziej elegancko
niż zazwyczaj, ale jednak na wciąż na luzie. Look uzupełniają beżowe szpilki, kopertówka w tym samym kolorze, złoto- czarny łańcuch i złoty zegarek.
Zastanawiałyście
się kiedyś jaka koszula „przywędrowała” z męskiej garderoby do damskiej?
Historia jest dość ciekawa. Zacznijmy jednak od początku. Koszula- biała na
początku spełniała rolę bielizny, nakładanej przez głowę i zawiązywanej pod szyją. Musiało upłynąć wiele
lat zanim z „alkierzy” przeniosła się na „salony”. Oczywiście najpierw białą
koszulę nosili wyłącznie mężczyźni. Na przełomie lat jej krój i kolor zaczął ewaluować.
Jednak dalej stanowiły wyłączne męski element stroju. Komu zawdzięczamy damską
wersje koszuli? Pewnie niektóre z Was będą zaskoczone otóż prekursorką była
sama Chanel. Pomieszkując w wiejskiej
posiadłości swojego ówczesnego partnera chętnie sięgała po jego koszule. W
pewnym momencie doszła do wniosku, że jest to bardzo wygodne rozwiązanie. Jako
pierwsza publicznie wystąpiła w męskiej koszuli i w wąskich spodniach do jazdy
konnej. W tamtym okresie wymagało to wiele odwagi...











